Zawsze marzyłem o robocie modela prężącego się po największych wybiegach u najwybitniejszych projektantów. Ale kiedy zjawiła się oferta dorobienia jako foto model
1 w sesji zdjęciowej firmy wypuszczającej na polski rynek nowy jogurt, decyzję podjąłem niezwłocznie – przyjmuję. Studio fotograficzne znajdowało się w przytulnej okolicy w centrum mojego miasta. Kiedy do niego wstąpiłem zaskoczyły mnie AC oraz ilość profesjonalnego sprzętu całkowicie przygotowanego do startu pracy. W środku była trójka osób – główny fotograf, makijażystka oraz spec od scenografii oraz regulacji światła – jak się później dowiedziałem będący w największym wymiarze odpowiedzialny za powodzenie sesji. Dowiedziałem się, że sesja, do której jestem zaangażowany mają być wykorzystane do reklam zewnętrznych i tych ukazujących się mediach drukowanych. Przedmiotem reklamy był jogurt niskotłuszczowy stąd w scenografii znajdowały się chmury słońce, trawa kojarzone z przyrodą. Pozowałem przez większość czasu z uśmiechnięty od ucha do ucha dzierżąc w ręku łyżeczkę z porcją jogurtu, który jak dla mnie nie różnił się niczym od konkurencji. Trzeba było popisywać się także nie lada umiejętnościami aktorskimi – miałem robić ile mogę żeby dowieść, że towar, który jadłem jest najwspanialszym jogurtem świata. Łatwizna, i to za bardzo dobrą płacę. Sesja zdjęciowa trwała około czterech godzin, w ciągu których skonsumowałem trochę zbyt dużo jogurtów (miałem szczęście, iż nie była to reklama pasztetu). Fotografie miały ulec dopracowaniu, następnie zostać przesłane zleceniodawcy a po jego uprzednim zatwierdzeniu firma specjalistyczna miała wymyślić slogan oraz wtajemniczyć firmę w pozostałe szczegóły kampanii reklamowej. Plakaty w prasie i na ulicach pojawiły się dopiero po kilkudziesięciu dniach od mojej wizyty studiu fotograficznym, natomiast reklamowany towar pojawiać się na półkach sklepowych krótko potem. Nie mam pojęcia czy dobrze się sprzedawał, ale przyznaję, że w tego rodzaju sesji partycypowałbym raz jeszcze.